in Agent - Gwiazdy

ODC. 13: MISJA „AGENT”, CZYLI WIELKI FINAŁ

Dbać wyłącznie o własny interes, czy być lojalnym do końca? „Agent – Gwiazdy” to nie tylko program rozrywkowy, ale i świetny pretekst do pytania o życiowe wartości. Chociaż pulę mogła zgarnąć jedna osoba, do wygrania było o wiele więcej…

Drukowanie

CAŁY ODCINEK DO OBEJRZENIA NA PLAYER.PL ->TUTAJ<-

NIECH ŻYJE AGENT!

Finałowy odcinek nagrywaliśmy w warszawskim studio, już po szczęśliwym powrocie całej czternastki do domu. Odświeżeni, wypoczęci i eleganccy, mogliśmy stawić czoło prawdzie –w tej edycji programu rolę Agenta grał… HUBERT URBAŃSKI. Kilka lat prowadzenia emocjonującego teleturnieju „Milionerzy” pozwoliło mu wypracować idealnie nieprzeniknioną, pokerową twarz:) Chociaż oczywiście od początku podejrzewałam Huberta (dlatego m.in. nie mogłam sobie pozwolić nawet na chwilę zapomnienia podczas masażu w SPA, czasami nie mogłam uwierzyć, jak wiarygodnie potrafi udawać. Niekiedy do takiego stopnia, że nawet mnie wytrącał z równowagi! 🙂

Drukowanie

Oglądanie relacji z programu z perspektywy Agenta było nie tyle zabawne, co pouczające. Jeśli którykolwiek z uczestników chociaż przez chwilę miał wątpliwości, co do tego, że w „Agencie” liczą się detale, patrząc na te nagrania mógł się o tym ostatecznie przekonać. Okazało się, że sprytny mąciwoda mógł wynieść z potoku bryłki złota w ustach, zadawać w ratuszu pytania o siebie samego, a Antkowi pomieszać szyki, wręczając mu w bibliotece fiszkę Vienia. Hubert przy tym nie szarżował i jeśli trzeba było, umiejętnie potrafił oddalić od siebie podejrzenia, np. optując za poprawną trasą podczas dnia na safari (to on głosował na czerwoną trasą w zadaniu z mapą.

Drukowanie Drukowanie

SOJUSZE SĄ WIECZNE

Kluczowym punktem programu „Agent – Gwiazdy” było zawiązanie naszego słynnego „Paktu Trojga”. Dzięki niemu ja znów uwierzyłam w siłę przyjaźni, a producenci… mogli być spokojni o dramaturgię 😀 No cóż, czy bez tego nie byłoby przypadkiem zbyt nudno? 🙂 Razem z Antkiem i Tomkiem stworzyliśmy sojusz, który nie tylko perfekcyjnie funkcjonował, ale i samą obecnością podgrzewał atmosferę w grupie uczestników. Co prawda niektórzy patrzyli na nas z zazdrością i nazywali lekceważąco „kółkiem wzajemnej adoracji”, ale większość dobrze wiedziała, że w takim komplecie jesteśmy niepokonani. Chociaż od pierwszego odcinka miałam świetny kontakt także z Kamilą i Maćkiem, po ich odejściu z programu to właśnie z Antkiem i Tomkiem najszybciej znalazłam wspólny język. Wieczny chłopiec, który ciągle sprytnie miesza i kocha intrygi, Mata Hari i siłacz o gołębim sercu? Widzę w tym potencjał na całą serię powieści kryminalnych! 😀

Nasz sojusz bez wątpienia był gwoździem programu „Agent – Gwiazdy”. Wyobrażacie sobie tę historię bez Maty Hari, Herkulesa i Piotrusia Pana?

Drukowanie

 

Naturalnie poza wzajemną sympatią, do wspólnego działania motywowały nas też korzyści. Każde z nas wiedziało, że informacje są w tej grze najcenniejszą walutą, a czego mogą dowiedzieć się aż TRZY osoby, nie będzie w stanie dostrzec tylko jedna. Oczywiście obaj moi sojusznicy mieli wszystkie predyspozycje do tego, żeby być Agentem. Wyszłam jednak z założenia, że skoro to któremuś z nich przypadła ta niewdzięczna rola, lepiej mieć ich pod ręką. Nieraz musiałam studzić zapał chłopaków albo mobilizować do pracy, ale jeśli chodzi o zasady w drużynie – zawsze, niezależnie od okoliczności, mogłam na nich liczyć. Nic więc dziwnego, że kiedy w półfinale wywalczyłam bonusową kopertę z odpowiedzią na najtrudniejsze pytanie, jakie dotychczas pojawiło się na teście wiedzy o Agencie, podzieliłam się jej zawartością z Antkiem.

Drukowanie

ZWYCIĘZCA JEST (NIE TYLKO) JEDEN

Fakt, że w wynikach finałowego testu różniło nas zaledwie jedno pytanie (o czym poinformowano nas po rozstrzygnięciu), pokazuje, że żadne z nas nie znalazło się w programie przypadkiem. Zdawałam sobie sprawę, że to właśnie ta jedna informacja mogła ostatecznie zadecydować o zwycięstwie mojego sojusznika (i rywala w jednej osobie), ale… nie żałuję. W programie mogłam usłyszeć kilka zarzutów pod swoim adresem, dlatego cieszę się, że miałam okazję udowodnić, jak bardzo moi krytycy mijają się z prawdą. Nigdy nie byłam bezwzględna, i szczerze uważam, że w życiu są ważniejsze rzeczy od pieniędzy. Tym bardziej gdy rywalizuje się z kimś kogo się lubi i ceni. Postanowiłam być lojalna do końca, ze świadomością, że jeśli przegram, przynajmniej zrobię to z klasą. W półfinale obiecałam, że w razie wygranej zabiorę Antka na wielkie zakupy, ale w wielkim finale to ostatecznie on zgarnął całą pulę. Mam nadzieję, że oprócz skutera i smakołyków dla swojego psa Chmurki sprawi sobie tę jedną, przyzwoitą koszulę, którą mu obiecywałam w przypadku wygranej 🙂

Chociaż na finałowym teście dzieliła nas zaledwie jedna prawidłowa odpowiedź, to tam gdzie pojawia się rywalizacja, musi też być zwycięzca.

Z całego serca gratuluję Antkowi! Udowodnił, że zasady gry czasami są po to, żeby je respektować, a przyjaciele – żeby na nich polegać. Wspólne zmagania w programie były prawdziwą frajdą – cieszę się, że mogliśmy iść ramię w ramię! Podziękowania i wyrazy uznania należą się też pozostałym towarzyszom afrykańskiej przygody. W szczególności Tomkowi (który do finału nie dotarł przez chwilę rozkojarzenia), Maćkowi (bo pokonał swoje największe lęki i sprawdził się w zupełnie nowej roli), Kamili (za jej serdeczność i cudownego, ciepłego ducha) oraz last but not least – Hubertowi, który pomimo trudnej, przeciwstawnej roli w programie, wielokrotnie docenił mój intelekt i przenikliwość. Cieszę się, że poznałam tak fantastycznych ludzi. Dzięki nim mogę dziś z czystym sumieniem powiedzieć: udział w programie „Agent – Gwiazdy” był najlepszą rzeczą, jaką dla siebie, (obok założenia bloga) zrobiłam.

Drukowanie Drukowanie

Niektórzy do końca myśleli, że własny interes stawiam ponad dobrem paktu. Cóż, pewnie ci sami żałują teraz, że nie zdecydowali się na sojusz ze mną!

Po latach zmagań dopiero teraz udało mi się zerwać ze stereotypowym, krzywdzącym wizerunkiem „infantylnej dziewczyny od mody”. Z Afryki wróciłam nie tylko silniejsza, ale też bardziej przekonana o tym, co w życiu ma sens i jeszcze bardziej zmotywowana do dalszej pracy nad blogiem. Po raz kolejny doceniłam, że robię to, co kocham, dla czytelników, którzy wspierają mnie z całych sił. Niezależnie od tego czy biorę udział w programie „Agent – Gwiazdy”, czy w zawodowych zmaganiach. To WAM dedykuję ten finał, a już niedługo, kiedy emocje po finale ochłoną, wrócę do Was z podsumowaniem i garścią refleksji na temat programu. Stay tuned!

CAŁY ODCINEK DO OBEJRZENIA NA PLAYER.PL ->TUTAJ<-

Drukowanie

259 comments

Skomentuj

in Agent – Gwiazdy

EP. 13: MISSION „AGENT”, THE GREAT FINALE

Should one mind only their own business, or be loyal till the very end? “Agent – Stars” (The Mole) is not only a reality show, but also a good chance to check your values in life. Even though only one of us could win the money, in reality there was much more to win…

Drukowanie

WATCH THE FULL VIDEO ON PLAYER.PL ->HERE<-

LONG LIVE THE MOLE!

The finale episode was recorded in a studio in Warsaw, right after we came back home. Refreshed, relaxed and elegant, we had a chance to face the truth – HUBERT URBAŃSKI was the Mole in this edition. A few years of hosting the exciting “Millionaires” show let him work out an unpredictable poker face 😉 Even though from the very beginning I thought it might have been Hubert (that’s why I couldn’t let myself have a slightest moment of relax when we were in the SPA), I still can’t believe how authentic he was in his pretending. Sometimes to that extent that he even managed to get on MY nerves.

Drukowanie

Watching the show from the Mole’s perspective was not only a funny, but also a very educational experience. If any of the participants even for a fraction of a second doubted that it’s details that count when it comes to observing the Mole, looking at these recordings they had a chance to make sure of it once and for all. It turned out that the sly mischief-maker carried out pieces of gold out of the stream in his mouth, asked questions to himself, and in the library gave Antek Vienio’s flashcard. He was always careful, never risked it to get revealed, and knew how to draw the suspicions away from him – opting for the right route in the safari task, for example (he was the one who voted for the red track).

Drukowanie Drukowanie

ALLIANCES ARE ETERNAL

The key moment of the „Agent – Stars” show was establishing our famous „Alliance of the Three”. It made me believe in friendship once again, and the producers… didn’t have to worry about getting enough drama! 😀 Well, wouldn’t it have been kind of boring without it? 😉 Together with Antek and Tomek we created a pact that not only functioned perfectly, but heated up the atmosphere in the group just by its very existence. Well, some of the participants were simply jealous and called us “the circle of mutual adoration”, but most of them were well aware that we were an unbeatable team. Even though since the first episode I also got along perfectly with Kamila and Maciek, after they have left the show it was Antek and Tomek that I made friends with. An eternal boy, who constantly keeps mixing things up and loves intrigues, Mata Hari, and an athlete of a tender heart? I see a lot of potential for a whole series of criminal novels! 😀

Our alliance, undoubtedly, was the core of the show. Could you imagine this story without Mata Hari, Hercules, and Peter Pan?

Drukowanie

Of course besides mutual liking, our actions were also drawn by benefit. Each of us knew that information was the most valuable currency, after all, three pairs of eyes are able to spot much more than only one, right? Of course my allies had all the features of a Mole. So I came to the conclusion that if some of them happens to be burdened with this invidious task, it’s better to keep them close 😉 I had to calm the boys down many times, encourage them to action, but when it comes to team work rules – always, regardless of the circumstances, I could count on it. No wonder that when in the semifinal episode I managed to get a bonus envelope with the answer to the toughest question that’s ever come up in the final test, I shared it with Antek.

Drukowanie

THE WINNER IS (NOT ONLY) ONE!

The fact that it was only one question that we had different in the test shows that none of us were chosen to take part in the show by accident. I was well aware that it might have been that one piece of information that could let my ally (and competitor at the same time) win, but… I don’t regret it at all. In the show I could hear a couple of accusations, that’s why I’m very happy that I had a chance to prove how much the critics can be wrong. I’ve never been reckless and I truly believe that there’re more important things in life than money. All the more, when you compete with someone you like and value. I decided to stay loyal till the very end, being aware that if I lose, at least I’ll lose with class. In the semifinale I promised that if I won the show, I’d take Antek shopping. As he was the one who finally won the money, I hope that besides the scooter that he promised me, and treats for his dog, Chmurka (Cloudy), he’ll get this one decent shirt that I promised him in case I had won 😉

Even though there was only one question we didn’t answer in the same way, where there’s competition, there also has to be a winner.

I’m happy for Antek with my whole heart. The rules of a game are there to respect them, and friends – to rely on them. Struggling together in the show was totally fun – I’m happy that we were able to go hand in hand! Many thanks to all the other participants as well. Especially to Tomek (who didn’t make it to the finale because of a moment of distraction), Maciek (as he managed to overcome his biggest fear and did great in a new role), Kamila (for her kindness and amazing positive attitude) and last, but not least – Hubert, who, despite his hard role in the show, has appreciated my brains and shrewdness many times. I’m very happy that I got a chance to meet such great people. Thanks to them I can now say (with a clear conscience): taking part in the “Agent – Stars” show was the best decision that I’ve ever made (well, next to establishing the blog).

Drukowanie Drukowanie

Some believed till the very end that my own good was more important to me than the good of our pact. Well, I think that the same ones now regret that they didn’t join our team!

After years for fighting, I finally managed to get rid of the stereotypical and harming image of a „childish girl from fashion”. I came back from Africa not only stronger, but also more convinced about what makes sense in live, and even more motivated for further development of the blog. I had an opportunity to appreciate once again that I can do what I want, and to appreciate my readers, who support me with all their hearts. Regardless if I’m a part of a show, or struggling with professional issues. I’m dedicating this finale to YOU, and when the emotions cool down a bit after the finale, I’ll come back to you with an overview. Stay tuned!

WATCH THE FULL EPISODE ON PLAYER.PL ->HERE<-

Drukowanie

Skomentuj

Zamknij