Dla mnie spożywanie mięsa jest niczym innym, jak jedzeniem istot, które czują tak samo jak my i potencjalnie mogą być naszymi przyjaciółmi. Ty możesz bronić mięsnej diety, twierdząc, że jest niezbędna do życia. Gdzie leży prawda? Czy dieta wegańska jest zdrowa? A może tylko białko zwierzęce gwarantuje dostarczenie organizmowi odpowiedniej ilości składników odżywczych? Sprawdzam, jak to właściwie jest.

Dlaczego o tym piszę?

Jakiś czas temu przeszłam na dietę wegańską. Nie był to proces natychmiastowy – najpierw coraz częściej rezygnowałam ze spożywania mięsnych potraw zastępując go roślinnymi zamiennikami, później zupełnie odstawiłam mięso czerwone, a w końcu – drób. Największy problem miałam z owocami morza, które zawsze kochałam (zwłaszcza małże!), ale w końcu i z tym dałam sobie spokój. Co jakiś czas zdarzało mi się sięgać po kawałek sera, ale w tej chwili mogę śmiało powiedzieć, że decyzja o przejściu na roślinną dietę była jedną z najlepszych w moim życiu. Jest mi z tym dobrze nie tylko ze względu na lekkość trawienia, bardziej płaski brzuch czy energię. Cieszę się, że nie muszę przykładać palca do okrutnego, krwawego przemysłu, w którym zwierząt absolutnie nie traktuje się jako źródło niezbędnego pożywienia, tylko DOSŁOWNIE jak chodzący pokarm, który od urodzenia może tylko czekać, aż wyląduje na naszym talerzu.

Decyzja o rezygnacji z mięsa była jedną z najlepszych w moim życiu!

Jakiś czas temu na Krytyce Politycznej trafiłam na wstrząsający artykuł „Źródłem Covid-19 jest przemoc wobec zwierząt”. Jego autorzy, Peter Singer i Paola Cavalieri, wysuwają w nim wniosek, że źródłem koronawirusa, który pojawił się w chińskim mieście Wuhan, a aktualnie zagraża niemal całemu światu są… azjatyckie „mokre targowiska”, czyli miejsca, w którym w fatalnych warunkach trzyma się zwierzęta, a następnie (na miejscu, niemal na oczach klientów) zabija. Dziennikarze piszą: „Naukowcy wskazują, że trzymanie różnych zwierząt przez dłuższy czas w dużej bliskości ze sobą i ludźmi prowadzi do powstania niezdrowego środowiska. To ono jest prawdopodobnym powodem mutacji, która pozwoliła COVID-19 zakażać ludzi”.

Zastanawiam się, co jeszcze musi się stać, żebyśmy zastanowili się nad tym, jak traktujemy naszych Braci Mniejszych i czy ich spożywanie rzeczywiście jest w XXI wieku niezbędne do przetrwania. 

1. KSIĄŻKA “Jak nie mięso, to co?” Dorota Jaworska
2. KSIĄŻKA “Porozmawiajmy o jedzeniu zwierząt” M. Huemer  3. KSIĄŻKA “Soczewica” Beata Pawlikowska

Jak działa białko i jaka jest jego rola?

Białko jest niezwykle ważnym elementem, określanym jako „źródło życia” czy „budulec wszystkiego, co żywe”.  Umożliwia wzrost, rozwój, a także odnowę komórek. Jest też głównym składnikiem krwi, limfy czy mleka matki. Znajduje się w przeciwciałach, które odpowiadają za odporność organizmu, a także dostarcza organizmowi energii. 

Białka tworzone są z 23 podstawowych aminokwasów, z których 15 organizm wytwarza sam (to tak zwane aminokwasy endogenne), a 8 musi pobierać z zewnątrz w formie pożywienia. Te drugie aminokwasy, nazywane egzogennymi, mogą być zarówno pochodzenia zwierzęcego, jak i roślinnego.

ZOBACZ TEŻ >> CO JEŚĆ, BY BYĆ PIĘKNĄ? ZAMIEŃ KOSMETYKI NA JEDZENIE

Białko roślinne a zwierzęce

Jaka jest różnica między białkami zwierzęcymi a roślinnymi? Te pierwsze są lepiej przyswajane przez nasz organizm, niż pochodzące z roślin, z jednej prostej przyczyny: ponieważ pod względem składu aminokwasów bardziej odpowiadają ludzkim białkom. Mają jednak spory minus: chociaż zawierają wszystkie niezbędne aminokwasy, posiadają też wysoką ilość tłuszczy nasyconych. Co to oznacza? Że spożywanie znacznej ilość białka pochodzenia zwierzęcego zwiększa ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia oraz wystąpienia otyłości. Co więcej, może też przyczynić się do osteoporozy – by zneutralizować nadmiar protein, z kości zostaje uwolniony wapń. Dodatkowo nadwyżka białka zwierzęcego sprawia, że organizm wytwarza za dużo azotu, a to z kolei bardzo obciąża nerki (które „nadprogramowy” azot muszą wydalić wraz z moczem.

Jeśli zadbasz o dostarczenie organizmowi wszystkich niezbędnych aminokwasów, na diecie roślinnej będziesz zdrowa i pełna energii.

A jak jest z białkiem roślinnym? Chociaż jest gorzej przyswajalne niż zwierzęce, nie dostarcza tłuszczów nasyconych i jest świetnym źródłem błonnika, witamin, a także minerałów – wszystkiego, czego potrzebujesz, żeby być zdrową i mieć mnóstwo energii. W białku pochodzącym z roślin znajdują się też wszystkie niezbędne człowiekowi aminokwasy, są jednak mniej skoncentrowane, niż w przypadku białek zwierzęcych. Ale spokojnie! Wystarczy tylko zadbać o regularne spożywanie owoców, warzyw, zbóż, orzechów, nasion lub kiełków, żeby dostarczyć organizmowi wszystkich niezbędnych aminokwasów umożliwiających budowę własnych białek. Niezaprzeczalną zaletą bycia na diecie bogatej w białko roślinne jest wysoka ilość dobrze przyswajalnego błonnika, który sprzyja trawieniu, a w rezultacie – szczupłej sylwetce. 

Czy białko zwierzęce jest rzeczywiście niezbędne?

Wielu badaczy porównuje ludzi do  małp naczelnych, zarówno pod względem budowy ciała jak i diety. Naczelne generalnie są roślinożerne, w ich diecie królują liście i owoce. Niekiedy dietę uzupełniają owadami i orzechami. Pomimo tak z pozoru ubogiej diety, zjadają prawie 10 razy więcej witaminy C i minerałów, niż „dobrze” odżywiający się mieszkaniec Zachodu!

Wątroba mięsożercy (jakim jest na przykład kot), cierpi dotkliwie na tak zwanego „przewlekłego kaca amoniakowego”. Zwierzęta spożywające mięso nie nadają się do długotrwałego wysiłku, szybko się męczą i muszą długo wypoczywać (pewnie sama możesz to zauważyć po swoim kochającym wylegiwanie się kocie 😉 ). Radosław Araszkiewicz z Dr Jacob’s Poland mówi: „Organizmy zwierząt mięsożernych mają do wykonania ciężką pracę unieszkodliwienia amoniaku. Dlatego ich przewód pokarmowy (zwłaszcza jelito) jest krótki i ma znacznie silniejsze enzymy trawienne (mogą trawić nawet kości)”.

Jedzenie mięsa może zwiększać ryzyko zachorowania na nowotwory czy choroby układu krążenia. Zwłaszcza to fatalnej jakości!

Na przestrzeni dziejów człowiek był bardziej zbieraczem niż myśliwym. Zwierzyna należała do wyjątków, trudno ją było zdobyć i była cenniejsza od bulw czy ziół. Wzrost zachorowań na nowotwory, choroby układu krążenia czy chroniczne zmęczenie mają naukowo potwierdzony związek z nadmierną konsumpcją mięsa! Co ciekawe, na wyniki prowadzonych przez dziesięciolecia badań reaguje sama Unia Europejska, która przygotowuje specjalny program edukacyjny. Europejczycy będą namawiani do zmniejszenia spożycia pokarmów mięsnych przynajmniej o połowę!

Jeśli trenujesz i martwisz się, czy będziesz mieć siłę i czy możliwy będzie przyrost masy mięśniowej, już tłumaczę. Jeśli tylko zadbasz o dostarczenie organizmowi odpowiedniej ilości składników odżywczych, w tym aminokwasów dobrej jakości, będziesz miała zdecydowanie więcej energii, niż w przypadku diety wypełnionej mięsem. A co z mięśniami? Faktem jest, że będą przyrastać wolniej, ale spokojnie – jest to możliwe. Wystarczy spojrzeć na świetnego zawodnika MMA, Nata Diaza. Jest wegetarianinem, chociaż w oktagonie potrzebuje niemal nadludzkiej siły.

1. KSIĄŻKA “Wegetarianizm na pół etatu” Nicola Graimes
2. KSIĄŻKA “Happy Food. Przez żołądek do szczęścia” N.Ekstedt i H. Ennart
3. KSIĄŻKA “Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej” | 4. KSIĄŻKA “Naturalnie 2” Agnieszka Cegielska

Jeść czy nie jeść – oto jest pytanie

Jak każda dieta, także wegetariańska i wegańska, musi być przede wszystkim właściwie skomponowana i zbilansowana, by organizm rzeczywiście dostawał to, czego mu trzeba. Białko roślinne jest słabiej skoncentrowane – dlatego każdy weganin musi się wykazać wiedzą i kreatywnością, by ułożyć wartościowy jadłospis. Jednak, jak widzicie po mnie, Beyonce, Natalie Portman czy Madonnie – nie jest to niemożliwe! W sieci znajdziesz mnóstwo inspirujących blogów, portali i Instagramowych profili, wypełnionych po brzegi pomysłami na wegetariańskie i wegańskie posiłki, prostsze do przyrządzenia niż wieprzowina czy drób, a przy tym pyszne i pozwalające Ci zapomnieć o nudzie w kuchni. 

Jeśli wahasz się, czy przejść na dietę wegetariańską, weź też pod uwagę jakość mięsa, z jakim prawdopodobnie najczęściej masz do czynienia. To pochodzące ze zwierząt hodowanych w dramatycznych warunkach i karmionych kiepską paszą, rzadko kiedy jest dobrej jakości. Dodatkowo w grę wchodzą rozmaite polepszacze: substancje przeciwzbrylające, azotyny sodu, wzmacniacze smaku. Mówią o tym sami naukowcy, uznający złe warunki hodowli, niewłaściwe postępowanie przedubojowe czy nieodpowiednie warunki transportu za czynniki pogarszające jakość surowca mięsnego. A z taką sytuacją, ze względów ekonomicznych, niestety coraz częściej mamy do czynienia. 

Dobra suplementacja

Wiele z Was ma wątpliwości dotyczące suplementacji Omega 3, DHA i EPA, retinolu oraz witaminy B12. Jaka jest prawda? Jak sami zauważają w wiadomościach i komentarzach niektórzy z Was, substancje te można suplementować. Omega 3 znajdziecie w algach czy w siemieniu lnianym (bądź w wegańskich kapsułkach dostępnych w aptekach i sklepach zielarskich). Suplementacja specjalnymi środkami jest zalecana zwłaszcza w przypadku ciężarnych czy karmiących piersią weganek bądź osób w podeszłym wieku na bezmięsnej (w tym również bezrybnej) diecie.

Witamina A, która występuje w produktach pochodzenia zwierzęcego pod postacią retinolu, retinolu oraz kwasu retinowego, posiada swoje roślinne odpowiedniki, czyli karotenoidy, prekursory witaminy A. Znaleźć je można przede wszystkim w owocach i warzywach o pomarańczowym kolorze: marchwi, dyni, batatach, papai, mango, brzoskwiniach.

Witamina B12 jest często dodawana do napojów roślinnych (mleko owsiane czy ryżowe), płatków drożdżowych bądź kukurydzianych śniadaniowych śniadaniowych. Warto jednak wprowadzić suplementację tej witaminy w sprawdzonym produkcie wysokiej jakości (na przykład TEJ MARKI).

Jak napisała w komentarzu Ada Hebisz (której serdecznie dziękuję za wypowiedź!):
“Jeśli dieta wegańska jest dobrze zbilansowana, to wszystko jest w porządku. Ja wolę suplementować B12 czy DHA/EPA, niż przyczyniać się do cierpienia zwierząt, jak i również do niszczenia środowiska, które jest spowodowane produkcją wyrobów mięsnych i mlecznych”.

A jakie jest Twoje zdanie na temat diety wegetariańskiej i rzekomej konieczności spożywania mięsa? Podziel się swoimi spostrzeżeniami w komentarzu pod tym wpisem!

UWAGA! Pamiętaj, że ten tekst ma Cię jedynie zainspirować do własnych przemyśleń. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, zwłaszcza natury medycznej, koniecznie skonsultuj się z lekarzem, zanim podejmiesz decyzję o odstawieniu mięsa. Jeśli nie jesteś pełnoletnia, porozmawiaj ze swoimi rodzicami, przedstawiając swój punkt widzenia!


Obejrzyj:

What the Health 

The Game Changers 

Przeczytaj:

Przemysła Ignaszewski „Vegenerata sposób na zdrowie. Biegaj, gotuj, chudnij” 

Rich Roll „Ukryta siła”

John A. McDougall „Zdrowie bez recepty”