Według Wikipedii FAKE NEWS tofałszywa wiadomość, często o charakterze sensacyjnym, publikowana w mediach z intencją wprowadzenia odbiorcy w błąd, w celu osiągnięcia korzyści finansowych, politycznych lub prestiżowych”. Dzisiaj rozłożymy to pojęcie na czynniki pierwsze i zastanowimy się, co takiego jest w fake newsach, że nabierają się na nie nawet najtęższe umysły tego świata. Zapraszam do lektury. 

1. CZYM SĄ, KTO JE ROZPOWSZECHNIA I PO CO? 

Na stronie Puls Biznesu (pb.pl) możemy przeczytać, że niektórzy badacze szacują, że „pierwszy fake news zapisany został w babilońskim eposie o Gilgameszu, może więc pochodzić aż z… XIV w. p.n.e.”. Trzeba przyznać, że mimo nowoczesnej, anglojęzycznej nazwy jest sędziwym staruszkiem 😉 Tak naprawdę odkąd istnieją ludzie, istnieją też plotki, pomówienia i … fałszywe informacje, bo tak po polsku można nazwać to zjawisko. 

W obecnych czasach głównym kanałem rozpowszechniania fake newsów jest internet, a w szczególności media społecznosciowe (memy, tweety, fałszywe artykuły naukowe). Sensacyjnie wiadomości grają nam na emocjach, są łatwe do udostępniania, prowokują komentarze. Nie są jednak prawdziwe. 

Fake newsy rozchodzą się szybciej niż prawdziwe informacje dlatego, że są bardziej sensacyjne, prowokujące do komentowania, przyciągające uwagę, bazujące na niskich instynktach.

Wyróżniamy dwa podstawowe rodzaje fake newsów:

  • Całkowicie fałszywe informacje, czyli na przykład o rzekomej śmierci jakiejś gwiazdy, ukąszeniu komara powodującym zajście w ciążę albo o przezroczystych toaletach na dworcu w Sosnowcu…
  • Oparte na faktach, ale jednak daleko wykraczające poza nie. Najczęściej jest to naciąganie politycznych informacji (programy informacyjne w telewizji, prasa), własna interpretacja tego, co ktoś powiedział albo tego jak wygląda dana sytuacja. Obecnie wiele osób twierdzi na przykład, że COVID-19 to „rozdmuchana” politycznie sprawa i że nie wcale nie jest tak groźny, jak podają nam media. Czy w to uwierzymy, czy nie? Nasza decyzja…

Fake newsy rozpowszechnia się z różnych powodów. Najbardziej prozaicznym jest chęć zniesławienia, czyli zrobienia komuś tak zwanego „czarnego PR-u”. Często stosuje się je w polityce wewnętrznej i ogólnoświatowej. Partie wypuszczają fałszywe informacje, żeby zdyskredytować przeciwników. Tutaj mamy tez do czynienia z innym pojęciem, czyli mal-information. Jest to udostępnianie prawdziwych, ale stawiających kogoś w złym świetle faktów (na przykład zdrady prezydenta Clintona czy maile jego żony). 

Kolejnym powodem upubliczniania fake newsów jest tzw clickbait czyli przyciąganie uwagi dla zysku. Stosują go głównie portale plotkarskie. Widzimy „mocny” tytuł, wchodzimy, czytamy,  linkujemy, dzielimy się z innymi, podbijamy im statystyki, nakręcamy ruch.  

Często po prostu ktoś chce wzbudzić sensację, „podkręcić” atmosferę, sprawić, żeby „coś się działo”. Obserwujemy to obecnie podczas pandemii koronawirusa. Jest źle, wszyscy o tym wiemy, ale co jakiś czas „wyciekają” informacje rzekomo udowadniające, że jest JESZCZE GORZEJ, na przykład „kupujcie jedzenie i papier toaletowy, sklepy będą pozamykane”. O sposobach walki z taką paniką pisałam tutaj. 

2. JAK SIĘ ROZCHODZĄ I DLACZEGO WŁAŚCIWIE SĄ ZŁE? 

Żyjemy w pośpiechu, dostęp do internetu mamy praktycznie wszechobecny i nieograniczony (laptopy, tablety, telefony, w domu, pracy, autobusie), nie czytamy tekstów uważnie. Łatwo jest kliknąć coś i puścić dalej, bez wczytywania się i sprawdzania. To główna przyczyna szybkiego rozpowszechniania się takich informacji. Szczególnie kiedy dzieje się coś poruszającego, jak na przykład obecnie wspomniany juz wirus, o czym mówi cały świat, łatwo jest przekazać „wystrzałowe” informacje typu: „Warszawa zostaje zamknięta, wojsko na ulicach, sklepy nieczynne, przerwy w dostarczaniu wody”. 

Dużym wspomagaczem w rozpowszechnianiu fake newsów jest technologia, czyli automatyczne profile, fabryki trolli, boty. Szybko przekazują fałszywe informacje, tworzą tweety, lajki, generują ruch. 

Czy fake newsy są groźne? Czy mogą wyrządzić krzywdę? Oczywiście, że tak! Są najzwyklejszym kłamstwem, a kłamstwo w codziennym, pozainternatowym życiu również nie jest raczej niczym pozytywnym. Przyjrzyjmy się trzem podstawowym płaszczyznom.

  • Płaszczyzna polityczna. Mogą wpływać na wyniki wyborów, naginać nasz osąd na temat polityków, krzywdzić i nie dopuszczać do władzy ludzi, którzy mogliby zrobić coś pozytywnego. 
  • Płaszczyzna biznesowa. Fałszywe informacje na temat produktów czy usług przyczyniają się do zmniejszenia zysków, a w skrajnych przypadkach nawet do bankructwa. 
  • Płaszczyzna osobista. To może dotknąć każdego z nas. Rozpowszechnienie prywatnych, stawiających nas w niekorzystnym świetle materiałów (na przykład zdjęć), pomówienia, fałszywe oskarżenia). W niektórych przypadkach trzeba mieć naprawdę mocną psychikę, żeby przetrwać czas, w którym jesteśmy ofiarą pomówień (zachęcam przy okazji do przeczytania postu o odporności psychicznej). 

1. KSIĄŻKA “Fake newsy i inne fałszerstwa” | 2. TABLET Apple

3. DLACZEGO WIERZYMY W FAKE NEWSY? 

No właśnie. Wydawać by się mogło, że każdy w miarę inteligentny, żyjący w dzisiejszych czasach człowiek rozpozna internetowe kłamstwo na kilometr. Co więc sprawia, że wierzymy w historie wyssane z palca? 

Nie wiem czy wiesz (ja nie wiedziałam), że nasza skuteczność w rozpoznawaniu kłamstw oscyluje w okolicach 54%. Oznacza to, że prawie połowa fake newsów nie ma szans zostać przez nas rozpracowana i zduszona w zarodku 🙂 Więcej na ten temat przeczytasz tutaj, a ja dodam tylko, że ludzki umysł ma naturalną tendencję do szybkiego przetwarzania informacji i niemal automatycznego uznawania ich za prawdziwe. Dopiero podczas głębszej analizy jesteśmy w stanie doszukać się fałszu, ale rzadko ją przeprowadzamy 🙂 Oszuści sprytnie to wykorzystują. 

Nasz umysł jest w stanie szybko rozpoznać tylko około 54% fałszywych informacji. cała reszta to pole do popisu dla oszustów 😉 

Często zdarza się, że informacje podawane w gazetach czy internecie są nieaktualne – sama padłam ofiarą tego zjawiska. Kiedyś w coś wierzyliśmy, ale zostało to przebadane i okazało się nieprawdą. Robiąc research do artykułów niejednokrotnie przeglądam strony internetowe, artykuły i czerpię z nich wiedzę. Jeśli w dwóch czy trzech miejscach znajdę podobne informacje, uznaję, że są prawdziwe. Czasem, po dokładniejszym zapoznaniu się z tematem, przejrzeniu książek, gazet, wychodzi na jaw, że jednak prawda jest inna. 

4. JAK JE ROZPOZNAWAĆ I NIE DAĆ SIĘ OSZUKAĆ? 

Trochę pomagają nam w tym portale społecznościowe, na przykład Twitter prosi o oznaczanie i zgłaszanie fałszywych tweetów, podobnie działa WhatsApp, a Facebook za rozpowszechnianie fałszywych treści, ogranicza zasięgi. 

Musisz jednak sama nauczyć się bronić przed kłamstwem w sieci. Przede wszystkim korzystaj z pewnych źródeł, z renomowanych stron informacyjnych (o tym za chwilę). Zwracaj uwagę na to, czy autor tekstu się podpisał, czy podaje źródła z których korzystał, czy zamieszcza linki do innych stron. 

Jeśli na Facebooku krąży informacja o biednym psie potrąconym przez samochód albo o dziecku, które potrzebuje pieniędzy na operację, a Ty chcesz pomóc, to nie rób od razu przelewu. Poczytaj komentarze innych internautów, zadzwoń do kliniki weterynaryjnej, sprawdź czy nie ma przypadkiem zbiórki pieniędzy na siepomaga.pl (tam weryfikuje się potrzebujących). 

Jeśli padniesz ofiarą fake newsa Ty albo Twoja firma, zastanów się chwilę na spokojnie co możesz zrobić. Oczywiście możesz sprostować tę informację, odpowiedzieć na komentarze albo  wystosować oświadczenie. W najgorszym przypadku zatrudnić prawnika i wysłać pozew. Pomyśl jednak przez chwilę, czy nie da się całej afery przekuć w coś pozytywnego. Często mamy do czynienia z takim zabiegiem stosowanym przez PR-owców gwiazd. Mamy skandal – celebrytka X upiła się na imprezie, została wyniesiona z klubu przez ochroniarza i zwymiotowała wsiadając do samochodu. Pojawiły się plotki, że to nie pierwszy raz i wyciekły do sieci zdjęcia na których równie pijana całuje się z kiepsko ubranym nieznajomym. Sytuacja beznadziejna? Wcale nie! Za dwa tygodnie przyzna się, że ma słabość do alkoholu, pójdzie na ekskluzywny odwyk, a będzie ją w tym wspierał były partner 😉 Każdemu zdarza się potknąć albo nawet przewrócić, można chwilę poleżeć, ale potem trzeba wstać i pobiec jeszcze szybciej niż przedtem 😉

5. WIARYGODNE MIEJSCA W SIECI, CZYLI GDZIE SZUKAĆ PRAWDZIWYCH INFORMACJI

Oczywiście trudno będzie uniknąć fake newsów w mediach społecznościowych, ale wyrób sobie nawyk sprawdzania ich, zanim prześlesz dalej. Jeśli coś jest mocno sensacyjne i właściwie to nie wiesz skąd przyszło i w jaki sposób wpadło w ręce Twoje albo Twoich znajomych, to niech Ci się zaświeci czerwona lampka. Wpisz choćby w Google hasło typu „porzucona walizka z pieniędzmi w Warszawie” i często już tam znajdziesz informacje, że to fake news. Nie wierz też w cuda, nikt nie rozdaje iPhone’ów za darmo, ani za udostępnienie postu dziesięciu osobom, to zwykłe oszustwo 😉 

Jeśli chodzi o wiadomości ze świata polityki, to bazuj na renomowanych gazetach i portalach, takich, które są (albo starają się być) obiektywne i nie zostały przyłapane na naciąganiu rzeczywistości. Może to być oko.press, mocno naukowa Geo Polityka, czy Obserwator Polityczny. Oczywiście warto zajrzeć na stronę Wprost czy Newsweeka. 

Jeśli lubisz pomagać innym, to najlepszym i sprawdzonym miejscem w sieci jest wspomniane wcześniej siepomaga. Zbiórki pieniędzy tam zamieszane są wcześniej weryfikowane, a środki wydatkowane w przejrzysty sposób. 

Słuchaj audycji radiowych i telewizyjnych, ale zmieniaj czasem programy, żeby poznać różne punkty widzenia, nawet te kontrowersyjne i pozornie niezgodne z tym co myślisz. 

Jeśli w chwili obecnej interesuje Cię czy wynaleziono juz szczepionkę na COVID-19, i jak to w ogóle jest z tymi szczepieniami (szczepić, czy nie), to WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) odsyła w Polsce wyłącznie do tego źródła: https://szczepienia.pzh.gov.pl. 

1. RADIO Lexon

Jak widzisz, fake newsów nie da się całkowicie uniknąć, ale można nauczyć się ostrożności, nie udostępniać byle czego i być nieco bardziej dociekliwym. To najlepsze „szczepionki” na tego wirusa 😉