Jakich kosmetyków używam latem? Co warto mieć w kosmetyczce kiedy z nieba leje się żar? Zapraszam na przegląd moich eko – wege perełek. 

1. Krem do opalania Alterra 

Lato to oczywiście krem do opalania. Trzeba używać go cały rok, głównie do twarzy, ale teraz jest to szczególnie ważne. Chroni nas przed promieniami UVA i UVB. Promieniowanie UVA to to, które wnika głęboko w skórę właściwą i doprowadza do uszkodzeń włókien kolagenowych powodując alergie, wysypkę, zaczerwienienia i swędzenie. Jest też odpowiedzialne za szybkie starzenie się skóry. Promieniowanie UVB to działające przez cały rok promieniowanie ultrafioletowe, sprawia, że skóra nabiera brązowego czy oliwkowego koloru. Nie dociera do warstwy właściwej skóry, ale może doprowadzić do poparzeń i podrażnień. Promieniowanie UVB jest potrzebne do wytwarzania witaminy D, dlatego kremy z filtrem UVB (czyli większość) powodują zaburzenia w produkcji tej witaminy. Pamiętaj, żeby ją suplementować i kilka razy w tygodniu posiedzieć parę minut na słońcu bez filtrów. 

Krem do opalania Alterra jest przystępny cenowo, a do tego pozbawiony szkodliwych substancji takich jak oxybenzone, stearynian butylu czy hydroksymetyloglicynian sodu. Zawiera za to ekstrakt z hibiskusa, naturalną, roślinną glicerynę i kilka olejków, które nawilżają i pielęgnują skórę. 

1. MLECZKO DO OPALANIA Alterra | 2. OLIWKA DO OPALANIA Loving Eco | 3. EMULSJA UltraSun
4. ŻEL DO RĄK Only Eco | 5. DEZODORANT Shmidt’s 

2. Oliwka do opalania Loving Eco

To świetna rzecz jeśli nie lubisz konsystencji kremów do opalania. Tutaj mamy nie dość, że oliwkę, to jeszcze w żelu, więc nic się nie klei i nie jest tłuste (panowie, to chyba coś dla Was 😉 ). Sto procent składników pochodzi z natury, całość jest wegańska, a olej chia dba o to, żeby nasza cera była porządnie nawilżona. Jeśli kąpiesz się w morzu czy basenie, kosmetyk przestaje działać, więc pamiętaj, żeby po wyjściu z wody i osuszeniu skóry, ponownie ją naoliwić. 

Pamiętaj, że po wyjściu z wody trzeba ponownie nałożyć krem z filtrem

3. Ultrasun, krem do opalania dla dzieci

I trzeci, ostatni już kosmetyk do opalania, który polecam jeśli macie dzieci. Wystarczy jeśli kupicie jedną tubkę i możecie używać razem (pamiętasz artykuł o nieprzepełnionej kosmetyczce)? Skóra dzieci jest bardziej delikatna i potrzebuje równie delikatnych kosmetyków, tych w wersji ekologicznej także. 

Ochrona „pięćdziesiątka” jest bardzo wysoka i przyda się na wakacjach w ciepłych krajach, nad polskim morzem, możecie szybko zejść do niższych filtrów, a tych używać tylko w miejscach najbardziej narażonych na poparzenia (uszy, ramiona, nos). 

Jeśli chcesz poczytać więcej o ekologicznych kremach z filtrem, zajrzyj do tego artykułu, który pisałam rok temu, ale nadal jest aktualny. 

Używaj tego samego kremu do opalania co Twoje dzieci, to oszczędność miejsca i pieniędzy. 

4. Antybakteryjny żel do rąk OnlyEco

Cóż, nie ma się co oszukiwać – ten rodzaj kosmetyków na stałe zagościł w naszych kosmetyczkach. Nie tylko przez Covid, po prostu warto mieć przy sobie coś do mycia rąk „na sucho”. Ten żel jest ekologiczny i w składzie ma tylko alkohol, wodę, wyciąg z aloesu i glicerynę. Jest wygodny do noszenia w torebce, ale sama/sam też możesz zrobić taki odkażacz (spirytus 70%, trochę wody i odrobina perfum jeśli chcesz, żeby ładnie pachniał). Wystarczy przelać do jednorazowego pojemnika ze spryskiwaczem albo pompką i gotowe. 

5. Dezodorant Schmidt’s

Jeśli kiedykolwiek szukałaś/szukałeś dobrego antyperspirantu o naturalnym składzie to napewno już wiesz, że dzielą się one na: nieskuteczne, skuteczne przez jakiś czas (godzinę, dwie albo dwa tygodnie używania, a później nagle klops) i kilka perełek 🙂 No i właśnie Schmidt’s jest taką perełką. Ma kilka zapachów, jest w wygodnym sztyfcie i w niczym nie odbiega skutecznością od chemicznych, ciężkich dezodorantów. Nie pozostawia na skórze lepkiego filmu, ale dość mocno zakleja pory, dlatego przetestuj go przez jakiś czas i sprawdź czy nie będą na przykład wyskakiwały Ci pryszcze albo czy nie pojawi się swędząca wysypka. Wtedy go odstaw i spróbuj ponownie za kilka tygodni. Pamiętaj też, że skóra pod pachami musi być w momencie nanoszenia kosmetyku całkowicie sucha 🙂 

6. Dezodorant Si Si Bee

Jeszcze jeden świetny dezodorant, który na pierwszym miejscu w składzie ma sodę oczyszczoną i olej kokosowy, czyli dość standardowo jak na naturalny antyperspirant. Później jednak jest wosk pszczeli, który dba o naszą skórę i cudownie pachnące olejki: grejfrutowy, cynamonowy, z trawy cytrynowej. Producent uprzedza, że w początkowej fazie stosowania możesz czuć lekki dyskomfort i mieć nieco inne odczucia niż używając „klasycznych” dezodorantów, ale warto to przeczekać, używać go nawet kilka razy dziennie, bo później będzie już tylko lepiej 🙂 Po około dwóch miesiącach zauważysz, że pocisz się o wiele mniej niż kiedyś. 

Spróbuj zamienić chemiczne odżywki i maski na naturalny olejek. włosy będą ci za to wdzięczne, a pierwsze pozytywne efekty zobaczysz już po kilku tygodniach. 

1. DEZODORANT Si Si Bee | 2. OLEJEK DO WŁOSÓW Kesh Kanti | 3. KREM Kailas
4. ESENCJA W MGIEŁCE Miya | 5. BALSAM DO CIAŁA Clochee

7. Olejek do włosów Kesh Kanti

Latem włosy wystawione na mocne działanie promieni słonecznych, stają się suche i osłabione. Zabrzmiało jak z reklamy odżywki do włosów? 😉 Trochę tak, ale ja zamiast kolejnej nowej, naładowanej chemią odżywki polecę Ci naturalny, ajurwedyjski olejek. Na noc wmasowuje się go u nasady włosów i rozprowadza grzebieniem na całe kosmyki. Rano zmywa szamponem, najlepiej takim bez silikonów. Włosy są świetnie nawilżone, a jeśli masz skłonności do łupieżu, to ten zniknie jak ręką odjął. Podobno zapobiega też rozdwajaniu końcówek (choć wiadomo, że nie „sklei” już tych rozdwojonych) i opóźnia siwienie. Więcej o ajurwedzie przeczytasz tutaj

8. Krem Kailas 

Jeszcze jeden ajurwedyjski kosmetyk, ale jego zastosowanie jest zupełnie inne niż olejku. Zawiera ziołowe esencje z dziewiczo czystych terenów Himalajów, które łączy się następnie z esencjami i olejkami w specjalnej kolejności, według prastarych receptur. Spektrum jego działania jest ogromne: pomaga na problemy z trądzikiem, ale też łagodzi oparzenia czy podrażnienia spowodowane słońcem. Świetnie sprawdzi się w przypadku wrażliwej skóry jako krem do twarzy. Spakuj go do wakacyjnej walizki, bo łagodzi skutki ukąszeń owadów (świąd, pieczenie). Podobno leczy też hemoroidy. Wiem, brzmi jak „gdy coś jest do wszystkiego, to jest do niczego”, ale daj mu szansę, nie zawiedziesz się 😉 

9. Esencja w mgiełce Miya

Uwielbiam tego typu kosmetyki. To cała masa dobroczynnych składników zamkniętych w jednej buteleczce. Możemy spryskiwać twarz rano, bezpośrednio na umytą skórę, albo w ciągu dnia, żeby ją odświeżyć i nawilżyć. Mgiełka ma w składzie wodę termalną, kwas hialuronowy i witaminy – „Woda termalna dostarcza cennych mikroelementów i minerałów. Kwas hialuronowy przywraca i utrzymuje nawilżenie skóry. Prowitamina B5 i witamina B3  działają przeciwstarzeniowo, redukują drobne zmarszczki, ujędrniają” – tak obiecuje producent, a ja polecam noszenie takiego mini gabinetu kosmetycznego w torebce, szczególnie latem 🙂

10. Balsam do ciała Clochee 

Latem nie mamy ochoty na ciężkie, tłuste balsamy do ciała. W ciągu dnia najczęściej używamy kremów z filtrami, a wieczorem wystarczy, że nałożymy coś lekkiego, co zregeneruje zmęczoną słońcem skórę, ale błyskawicznie się wchłonie. Balsam Clochee taki właśnie jest, a do tego pięknie, ziołowo pachnie. Konsystencję ma dość gęstą, ale skóra momentalnie ją „przyjmuje” pozostając cudownie nawilżoną. Producent nie obiecuje niewiadomo czego, bo mówi „tylko” o nawilżeniu, regeneracji naskórka, poprawie elastyczności i pięknym zapachu. Naturalnie, bez parabenów i testów na zwierzętach. Uczciwie i otwarcie. Wszystko co obiecuje, spełnia. Lubię to! 🙂 

A Ty masz jakieś swoje ulubione letnie, ekologiczne kosmetyki o prostych i krótkich składach? Podziel się informacjami o nich w komentarzach!