Tak jak bez smutku nie wiedzielibyśmy, czym jest radość, bez kilku kiepskich związków nie poznalibyśmy tego najlepszego, jedynego, najważniejszego. Zerwania to część uczuciowego życia, trzeba umieć sobie z nimi radzić i wyciągać wnioski na przyszłość. Jak to zrobić? Na początek przeczytaj dzisiejszy artykuł!

Po czym poznać, że to koniec? 

Podobno jeśli zastanawiasz się, czy kogoś kochasz, oznacza to, że prawdopodobnie na zawsze już przestałaś/łeś go kochać. Może w prawdziwym życiu nie do końca jest to aż tak drastyczne i dramatyczne, ale faktycznie – kiedy zaczynasz czuć żal, niechęć, nudę, współczucie czy nawet przyzwyczajenie niepoparte żadnym innym uczuciem, warto usiąść i zastanowić się, dokąd zmierzacie. Pamiętaj, że rozstania nie zawsze są wielką kłótnią, trzaskaniem drzwiami i wyrzucaniem ubrań przez okno. Często po cichu wkrada się znudzenie albo małymi kroczkami odchodzi miłość. Nie powinnaś/powinieneś się zmuszać do trwania przy kimś tylko dlatego, że jest świetnym kumplem albo po prostu jest „od zawsze” i nie wyobrażasz sobie, jakby mogło być inaczej. Tego typu sytuację swietnie opisała Katarzyna Miller w artykule dla „Zwierciadła”:

Był taki czas, po kilkunastu latach związku, kiedy wracałam do domu, stawałam na dole pod wysokim blokiem i patrzyłam w górę, na światło, które się paliło w pokoju mojego męża, i czułam, że nie chcę tam wejść. Nie chcę wejść do klatki, a potem do windy, by wjechać nią na nasze piętro i wejść do mieszkania, bo on w nim był. Nie chodziło o to, że go nie znoszę czy że on mi coś zrobił ani o to, że będziemy się kłócić, tylko że ja nie mam po co tam wchodzić, bo będzie jak zawsze. Ogarniała mnie niemoc wręcz fizyczna. Czułam, że tego się nie da już dłużej ciągnąć. 

Rozstawanie bywa procesem. Najpierw coś się zaczyna psuć, potem powoli czujesz coraz więcej smutku, przygnębienia, czasem złości. Jeśli od wielu miesięcy nie czerpiesz przyjemności z przebywania z partnerem, może nie warto tracić życia na trwanie w tym. Albo przeciwnie – kiedy jesteście razem, jest świetnie, ale jak tylko rozstajecie się na dzień czy dwa, jesteś niespokojna/y, brakuje Ci zaufania, czujesz się oszukiwana/y albo niezauważana/y, to też oznaki kryzysu. Zastanów się czy chcesz go leczyć, czy może zakończyć związek, przeboleć i znaleźć coś innego, lepszego. 

1. KSIĄŻKA “Po rozstaniu” Z. Shalev | 2. KSIĄŻKA “Czas porzucenia” E. Ferrante

Katarzyna Miller wymienia kilka najważniejszych uczuć świadczących o nieuchronnym końcu:

  • Lekceważenie 
  • Politowanie 
  • Oceny („bardzo negatywne i bardzo z góry), kiedy przestajesz już w ogóle dostrzegać zalety tej drugiej strony
  • Brak nadziei i złudzeń
  • Unikanie i niechęć do dyskusji 

ZOBACZ TEŻ >> PSYCHOLOGIA KŁÓTNI W ZWIĄZKU: ZDROWE RÓŻNICE CZY NIEZDROWA WALKA?

Zastanówmy się jednak jeszcze chwilę nad symptomami czy zdarzeniami, które bywają nieprzyjemne, ale nie muszą oznaczać końca związku. Są to:

  • Zdrada. Czy może bardziej „skok w bok”, jednorazowa przygoda, która miała miejsce pod wpływem chwili, być może wsparta działaniem alkoholu. 
  • Kłótnie. Juz o tym pisałam – dopóki dyskutujesz, podnosisz głos, kłócisz się, to znaczy, że Ci zależy. Przeczytaj koniecznie ten artykuł.

Uważaj! Warto odróżnić przejściowy kryzys od sytuacji bez wyjścia, a wybuch złości – od długofalowego stresu czy żalu. 

3 fazy po rozstaniu 

Rozstaliście się. To definitywny koniec, niczego już nie da się naprawić, sprawy zaszły za daleko. Siedzisz na kanapie, zalewasz się łzami i myślisz, że już nigdy nikogo nie pokochasz. Może jednak warto podejść do sprawy bardziej naukowo? Wiem, że teraz to niełatwe, ale od razu robi się lżej na sercu, kiedy pomyślimy, że Rachel A. Sussman w “Biblii rozstania” opisała 3 (tylko trzy!!!) fazy po rozstaniu: ZDROWIENIE, TRANSFORMACJA, AKCEPTACJA. 

  • ZDROWIENIE. Tutaj płaczesz, zamykasz się w czterech ścianach albo „wisisz” godzinami na telefonie z przyjaciółką (to raczej w przypadku pań). Budujesz sobie system wsparcia, utwierdzasz się w przekonaniu, że podjęłaś/podjąłeś dobrą decyzję, ale póki co jest po prostu ciężko.Twoje obecne życie to walka ze sobą, o to żeby nie zadzwonić, nie pisać, nie odzywać się. 
  • TRANSFORMACJA. Zaczynasz rozumieć i akceptować przyczyny rozstania. Widzisz, że było potrzebne, kiełkuje w Tobie myśl, że może było jednak początkiem czegoś dobrego… Może zamknięcie jednych drzwi, otworzy drugie… Coraz częściej się uśmiechasz, z większym entuzjazmem pijesz poranną kawą, wracasz do żywych 😉 
  • AKCEPTACJA. Stałaś/łeś się silną, przekonaną o własnej wartości osobą. Myślenie o eks nie sprawia Ci bólu, wierzysz, że bez niej/niego nie tylko potrafisz żyć, ale to życie jest o wiele lepsze. Wydobyłaś/łeś się z toksycznej relacji. Słońce znowu świeci 😉 

3 fazy po rozstaniu według Rachel A. Sussman: zdrowienie, transformacja, akceptacja 

Co zrobić, by jak najbardziej skrócić czas rozpaczy?

Wróćmy jeszcze na chwilę do tej najgorszej, pierwszej fazy, kiedy to płaczesz i wszystko widzisz w ciemnych barwach. Warto poznać kilka sposobów, na to, żeby jak najbardziej ją skrócić. Przede wszystkim pamiętaj, że płacz, smutek, żal są jak najbardziej w porządku, musisz wyrzucić z siebie negatywną energię, przeboleć stratę. Nie pozwalaj jednak, by ten stan utrzymywał się zbyt długo. Kilka dni wystarczy

Lisa Steadman, badaczka psychologii rozstań ma ciekawe podejście. Po prostu gratuluje swoim czytelniczkom rozstania. Okrutne? Wcale nie. Według niej rozstanie to pierwszy krok do nowej, lepszej rzeczywistości. Właśnie zakończył się zły, burzliwy, nudny, smutny (niepotrzebne skreślić) czas w Twoim życiu i idzie nowe, lepsze. Masz szansę na to, żeby się rozwijać, iść o krok dalej. Popłacz, a później otrzep się, wstań, podnieś głowę i ruszaj na podbój świata. 

Nie przedłużaj momentu rozstania. Nie dzwoń do eks, żeby coś wyjaśniać. Nie śledź go/jej, nie rób głuchych telefonów, nie pisz nienawistnych sms-ów, nie słuchaj „Waszych” piosenek. Udawaj, że ta osoba przestała istnieć. Zamiast dzwonić, weź głęboki oddech, zjedz coś słodkiego, obejrzyj serial albo… zacznij pisać dziennik. Zapisuj jak się czujesz, co sprawia Ci największą trudność. Na niektórych ludzi takie przelanie żalu na papier działa oczyszczająco, być może należysz do nich. 

Kiepskim pomysłem będzie też szukanie kogoś na tak zwaną „zakładkę”. To nie jest dobry moment na rozpoczynanie nowej relacji. Daj sobie chwilę. Może się okazać, że wpadłaś/łeś z deszczu pod rynnę albo że zwyczajnie ranisz tą nową osobę, sprawisz, że czuje się wykorzystywana. 

Myśl pozytywnie. Mimo wszystko. Wydaje Ci się, że to koniec świata, że nie wytrzymasz takiej ilości smutku, szczególnie jeśli związek trwał kilka czy kilkanaście lat. Znajdź jednak małe przyjemności, zrób coś co sprawi Ci radość, nawet jeśli będzie to leżenie pod ciepłym kocem. Pomyśl, że na całym świecie jest mnóstwo osób, które czują teraz dokładnie to co Ty, razem raźniej!

Żyj chwilą. Nie zastanawiaj się co będzie jutro czy za tydzień. Rób małe kroczki, niech spokojnie mija minuta za minutą. Powoli, bez gwałtownych ruchów i szybkich kroków przeżywaj każdą chwilę. Prawdopodobnie za 2, 3 tygodnie pomyślisz, że szybko ten czas zleciał, a teraz jesteś już w zupełnie innym, lepszym miejscu (filozofia Kaizen się kłania!) 

ZOBACZ TEŻ >> POZYTYWNA AFIRMACJA – DLACZEGO WARTO PROGRAMOWAĆ ŚWIADOMOŚĆ?

1. KSIĄŻKA “Odzyskaj siebie” J. MacKenzie | 2. KSIĄŻKA “Toksyczny partner” S. Forward, F. Donna

Po czym poznać, że jesteś gotowa/y na nowy związek? 

Widzisz? Przetrwałaś/łeś najgorsze. Przeżyłeś/laś i nawet teraz masz wrażenie, że to życie jest o wiele lepsze. No właśnie, po czym poznać, że jesteś już całkowicie „uleczona/y” i gotowa/y na nowy związek? 

  • Przede wszystkim przestałeś/łaś ciągle myśleć o byłym partnerze/partnerce. Twoją głowę zaprzątają sprawy zawodowe, uśmiechasz się na wspólne wyjście ze znajomymi, szukasz nowych butów na zimę i cieszysz się, że jedziesz na weekend do rodziców. Nie walczysz już ze sobą, żeby nie zadzwonić do eks, nawet jeśli wspominasz wspólne chwile to zupełnie bez emocji, szczególnie tych negatywnych. 
  • Umiesz być szczęśliwa/y w samotności. Nie przeraża Cię zostanie samej/samemu w domu na weekend, perspektywa spędzenia czasu w samotności wydaje się być nawet obiecująca. Nie przeszkadza Ci, że jesteś nazwywana/y singlem czy singielką. 
  • Potrafisz rozmawiać, komunikować swoje potrzeby, a nawet kłócić się jeśli trzeba. Szczerze mówisz co Ci się nie podoba i co chcesz zmienić. Nie chowasz się w kąt, nie odwlekasz trudnych rozmów, stać Cię na szczerość i nie boisz się że „przez nią” nowy partner ucieknie gdzie pieprz rośnie. 
  • Masz znajomych. Wiem, to może się wydawać zabawne, ale często będąc w długim związku ludzie odcinają się od reszty świata. Wpadają w rutynę praca-dom i zaniedbują życie towarzyskie i dawnych przyjaciół. Po rozstaniu okazuje się, że grono bliskich znajomych jest nam potrzebne choćby po to, żeby wchodząc w nowy związek mieć świadomość, że nie jesteśmy biednym, samotnym okrętem, który potrzebuje ratunku, tylko pewnym siebie człowiekiem, z własnym życiem, rodziną, przyjaciółmi, poglądami, potrzebami. 
  • Umiesz ufać. Stary związek mocno Cię poturbował i podkopał wiarę w ludzi. Teraz jednak odzyskałaś/łeś ją i jesteś w stanie zaufać po raz kolejny. Możesz dać nowemu partnerowi miłość, ale i przestrzeń. 
  • Masz czas. Bywa, że po rozstaniu rzucamy się w wir pracy, imprez, robimy wszystko, żeby tylko nie zostawać z samym sobą. To oznaka, że jeszcze nie jesteśmy gotowi na nowe. Będziemy, kiedy przestaniemy się bać zostawać sami i mieć wolny czas. Kiedy wszystkie „przygody” będą już za nami, uspokoimy się, wrócimy do codziennej, spokojnej rutyny. 

ZOBACZ TEŻ >> BEZ CIEBIE BYŁOBY MI LEPIEJ! – CZY WARTO ZAKOŃCZYĆ ZWIĄZEK, KIEDY DRUGA OSOBA NIE WSPIERA NAS W ROZWOJU?

Czy warto się przyjaźnić z eks? 

Tutaj nie ma jednoznacznej, jedynej słusznej odpowiedzi. Oczywiście jeśli wyzwoliłaś/łeś się ze związku z narcyzem, psychopatą czy zwyczajnym potworem energetycznym, to odradzam przyjaźń z całego serca. Zakończ ten etap swojego życia, nie wracaj do niego. Nie po to leczyłeś/łaś się miesiącami, żeby teraz wrócić do tego co było. 

Czasem jednak miłość przeradza się sama w przyjaźń. Odkrywacie, że lubicie się, ufacie sobie, uwielbiacie rozmawiać godzinami, ale nie czujecie już pociągu seksualnego. To dobre podłoże do przyjaźni. Nie róbcie niczego na siłę, powoli dorośnijcie do tego, sprawdźcie czy taka przyjaźń przetrwa próbę czasu i relacje z nowymi partnerami. 

Psychologowie skłaniają się najczęściej ku temu, żeby jednak koniec związku był końcem znajomości. Unikniesz w ten sposób rozdrapywania ran, czy porównywania nowych partnerów to starych. Rozstanie jest rodzajem żałoby, żeby ją przejść, trzeba wyeliminować źródło smutku. 

A jakie Ty masz doświadczenia z rozstaniem? Jak przeżywasz ten czas i co Ci wtedy pomaga?

Przeczytaj: