W naszym kręgu kulturowym oczywistością i “standardem” są raczej związki monogamiczne, a “ideałem” – relacje długofalowe. Przynajmniej w teorii, bo z praktyką bywa różnie. Ludzie potrzebują wielu różnych bodźców, mają inne potrzeby czy fantazje, również te dotyczące zakładania związków. Tak naprawdę nie wszyscy “czują” monogamię i nie wszyscy są w stanie odnaleźć się w związku “na wyłączność”. Czy Ty na pewno jesteś monogamistką? Jak to u siebie rozpoznać? 

Monogamia, poligamia. Czym się właściwie różnią i na czym polegają?

Monogamia to pojęcie, którym określa się typ związku, w którym dwie osoby są ze sobą trwale (przynajmniej w założeniu) związane. W kontekście małżeństwa monogamiczność związku oznacza relację małżeńską “na wyłączność” na wszystkich płaszczyznach: społecznej, prawnej, duchowej, emocjonalnej czy seksualnej. W przypadku rozstania, monogamiści szukają kolejnych partnerów do stabilnej relacji o takim samym typie, realizując założenia tak zwanej “monogamii seryjnej”. Co ciekawe, jak pisał w 2010 roku na łamach Wysokich Obcasów Krzysztof Szymborski, tylko w 150 kulturach (spośród 1200 przebadanych!) monogamia jest jedynym obowiązującym modelem, a inne formy małżeństwa są niedozwolone. Poligamia jest odwrotnością monogamii – polega na posiadaniu kilku związków małżeńskich w tym samym czasie. Termin ten dotyczy przede wszystkim relacji sformalizowanych, ale o poligamistach/poligamistkach mówi się też wtedy, gdy w grę wchodzi posiadanie kilku kochanek “równolegle”. Zdecydowanie jednak w takich sytuacjach należałoby mówić o poliamoryczności, nie o poligamii (dotyczącej wyłącznie sformalizowanych związków).

Chociaż w katolickim kraju, jakim jest Polska, monogamia uznawana jest za “standard” i “ideał”, do którego w założeniu się dąży (cudzysłowy nie są tu przypadkiem!), tak naprawdę za drzwiami sypialni każdy z nas ma inne potrzeby. Kwestie związane z seksualnością czy sposobem jej manifestowania i realizowania są tak płynne, że zazwyczaj trudno jest włożyć fantazje/potrzeby wszystkich mieszkańców do pudełka z napisem “w tym kraju jesteśmy monogamistami”. W rzeczywistości wiele osób, świadomie bądź też nie, realizuje założenia nieformalnej poligamii (czy też raczej poliamoryczności) – w dodatku z wielu naprawdę różnych przyczyn: kompleksów, niechęci do stabilizacji, silnej potrzeby wolności albo bezustannego życia w poczuciu zagrożenia. Widzę to nie tylko po mniej lub bardziej ukrywanych relacjach moich znajomych, po ogłoszeniach zamieszczanych na Tinderze, po anonimowych wypowiedziach na internetowych forach, ale wiem to też z doświadczeń Kobiet, z jakimi pracuję na sesjach rozwojowych czy kręgach. 

Co można określić jako lepsze i bardziej sprzyjające: monogamię czy poliamoryczność? Tak naprawdę w zbiorze argumentów dotyczących dychotomii monogamia-poligamia można przywołać tak samo wiele tych, które są ZA monogamią, jak i tych PRZECIW. Przyjrzyjmy im się.

Argumenty za monogamią

Argumenty przeciw monogamii? Nie można nie zacząć od kwestii… legalności. W Polsce i w innych krajach europejskich poligamia nie jest dopuszczalna ani nawet zgodna z prawem – podlega karze grzywny oraz karze ograniczenia lub pozbawienia wolności. Oczywiście mówimy tu o oficjalnie zawieranych związkach małżeńskich, nie o nieformalnych relacjach. Poligamia jest w naszym katolickim kręgu kulturowym piętnowana jako zjawisko społecznie oraz moralnie niedopuszczalne – w związku z tym niektórym osobom, niezależnie od ich prawdziwych potrzeb, przychodzi z trudem zawieranie “poli” związków w obawie przed krytyką ze strony znajomych czy bliskich. Osoby, które optują przeciw monogamii, podkreślają też ten argument, że prawdziwym, czyli żywym i głębokim uczuciem nie da obdzielać wielu osób, bo podzielone – słabnie i traci na znaczeniu oraz jakości. Wiele argumentów przeciw poligamii opiera się też na podkreśleniu fizycznej niemożności realizowania kilku relacji naraz  – nasza fizyczność ogranicza przecież możliwość kontaktu płciowego do dwóch osób, a nasza uwaga też ma swoje ograniczenia i nie jesteśmy w stanie obdzielić nią zbyt szerokie grona. Według krytyków poligamii, może ona prowadzić do różnego nadużyć, jeśli w związku o takim charakterze dochodzi do asymetrii potrzeb partnerów (czyli na przykład jedna osoba manipuluje drugą, grożąc jej odejściem i zmuszając ją do akceptowania innych relacji poliamorycznych). Plusem monogamii z pewnością jest czas, który można poświęcić jednej osobie (zwłaszcza jeśli mówimy o rodzinie czy dzieciach), możliwość wypełnienia wszystkich obowiązków (także emocjonalnych) wobec partnera czy zniwelowanie zazdrości. 

Argumenty przeciw monogamii

Jakie mogą być plusy związków poliamorycznych, czy szerzej – poligamicznych? Czy da się jakoś wytłumaczyć ich sens i zasadność? Cóż, wiele osób broniących tego typu relacji podaje za przykład… rodziców, którzy są w stanie kochać w sposób zaangażowany i zindywidualizowany więcej niż jedno dziecko. Mało kto pokusi się o stwierdzenie, że jednodzietność w rodzinie jest najlepszym rozwiązaniem ze względu na organiczone możliwości emocjonalne rodziców. Poliamoryczność na pewno może dawać możliwość realizowania siebie i swoich potrzeb (nie tylko erotycznych), zachowania wolności, wyznaczania własnych granic i asertywności w związku. Oczywiście, jeśli ktoś czuje, że tego potrzebuje i że jest to dla niego bardziej wartościowe niż relacja 1:1 z drugą osobą. Często wskazuje się też, że monogamia tylko pozornie jest prostsza i łatwiejsza “do ogarnięcia” – obecność w związku więcej niż jednej osoby może przynieść więcej korzyści czy możliwości, chociażby poprzez zaangażowanie w relacje z osobami o różnym potencjale, innej osobowości i zainteresowaniach. Kolejnym argumentem przeciw monogamii może być też to, że łączy się ona z silną presją na poszukiwanie idealnego kandydata/kandydatki do małżeństwa czy trwałego związku. Realizując monogamiczne założenia, możemy wpaść w pułapkę pozostawania w związku, który tak naprawdę nie sprawia nam przyjemności, nie rozwija nas, a nawet wręcz przeciwnie – działa na nas toksycznie.  

1. KSIĄŻKA “Pestki” Ciarkowska Anna | 2. KSIĄŻKA “Anatomia miłości” Helen Fisher

Jak jest z Tobą? Jesteś monogamist(k)ą czy nie?

A jak jest z Tobą? Jesteś w 100% pewna/pewien, że jesteś monogamistką/monogamistą? Wiesz, że nie jest to Twoje przekonanie wynikające z przyjętego odgórnie systemu, bazującego na kulturze, w jakiej się wychowałaś/eś? Możesz powiedzieć z pełną świadomością, że potrzeba wchodzenia w związki monogamiczne nie wynika z wpływu otoczenia, wzorców rodzicielskich albo poczucia, że “tak się powinno”? A może tak naprawdę masz potrzebę posiada więcej niż jednego związku, spotykania się i współżycia z różnymi ludźmi, ale obawiasz się, że to będzie zbyt skomplikowane w realizacji bądź trudne? Może nie chcesz mówić o swoich potrzebach partnerowi/partnerce, bo boisz się ich reakcji, wiesz, że nie zgodziliby się na “otwarcie” związku

Nie ma lepszego sposobu na dowiedzenie się, czego tak naprawdę potrzebujesz i co rezonuje z Twoją duszą niż przyjrzeć się sobie, wsłuchać w to, co czujesz, jak reagujesz, o czym skrycie marzysz i do czego trudno Ci się przyznać. Ja w takich sytuacjach polecam pracę ze swoim cieniem – często to, czego się najbardziej wypieramy jest dokładnie tym, czego chce nasza dusza. Jedną z metod, którą używam podczas sesji jest praca z Kartami Mocy – to narzędzie, które wyzwala z Twojej podświadomości zaszyfrowane w niej informacje. Takie karty umożliwiają Ci bezpośrednią i najbardziej jasną komunikację z samą/samym sobą i zrozumienie przesłanek intuicji. Warto też skupić się na przeanalizowaniu tego, jak wyglądały Twoje relacje do tej pory, z jakiego powodu się kończyły. Przykładem może być dawanie różnego rodzaju sygnałów, które wywoływały zazdrość w Twoim partnerze czy partnerce (na przykład flirtowanie z innymi osobami, nadmierna otwartość) bądź po prostu zdrada. Popracuj (na sesji rozwojowej, w pracy własnej, ale też na przykład na terapii ze specjalistą), czy zdradzenie kochanej osoby nie wynikało właśnie z potrzeby realizowania związków poliamorycznych, której nie mogłaś/eś dotąd spełnić. Jeśli przeczuwasz, że coś może nie być dokładnie takim, jakie realizujesz w swoim życiu, potraktuj jak priorytet pracę z tym obszarem – dzięki temu unikniesz tkwienia w związku, który nie przynosi Ci satysfakcji, ale też krzywdzenia innej osoby.