Jesienne wieczory zapraszają do zwolnienia i głębszej refleksji. Siedzisz, więc pod kocykiem i nagle dopada Ciebie to silne uczucie opuszczenia, braku, tęsknoty i samotności. Jak sobie z tym poradzić?

Jak sobie z tym radzić?

Czujesz się pozostawiona sama sobie na tym padole? Wokół cała gromada ludzi, a Ty nie jesteś w stanie poczuć z nimi połączenia. Czujesz się oddzielona od świata, jakbyś nie mogła na nikogo liczyć. Siedzisz, więc sama na fotelu pod kocykiem, popijając herbatkę z sokiem z malin i nie widzisz już żadnej nadziei na zmianę.

Jak sobie z tym poradzić? Może randki? Telefon do przyjaciółki?

Nie, nie Kochana, nie tędy droga. Jeżeli czujesz pustkę to nikt jej nie wypełni, żadna najwspanialsza osoba, najlepsza impreza, ani najpyszniejszy pączek tego nie zmieni, ponieważ to uczucie płynie z Twojego wnętrza. Jest nim wielka czarna dziura, w której wszystko co zewnętrzne i chwilowo pocieszające zniknie.

Czym na głębokim poziomie jest samotność?

To uczucie osamotnienia, odrzucenia i braku możliwości wsparcia. W pewnym momencie Twojego życia zostałaś pozostawiona samej sobie i to nie musiała być, z punktu widzenia społecznego, jakaś bardzo traumatyczna sytuacja. To nie musiało być znęcanie się psychiczne czy fizyczne nad Tobą w pewnym okresie życia. Mogła to być po prostu sytuacja, w której mama zostawiła Cię na chwilę w salonie na kocyku do zabaw, a Ty poczułaś jej brak oraz to, że nie jesteś w stanie sama podejść do niej. Zanim mama zdążyła przyjść, bo akurat robiła coś ważnego, zaczęłaś płakać. Takie doświadczenie zapisuje się w naszej pamięci i w naszym ciele. Kodujesz, że jesteś na tym świecie sama i musisz sobie poradzić. Może się to przerodzić w model Super Bohaterki, Zosi Samosi – jak zwał, tak zwał, ale generalnie osoby, która na zewnątrz nie potrzebującej nikogo i niczego, a w środku jest pusta i pragnie czułości i wsparcia. Za cholerę jednak tego nie pokażesz. Drugi biegun to wpadanie w rolę Ofiary, która zatapia się jawnie w swoim bagienku osamotnienia i nieradzenia sobie. W obu przypadkach gdzieś głęboko jest uczucie smutku, żalu, pustki, rozpaczy.

Jak sobie z tym poradzić? Co można zrobić?

ZAAKCEPTOWAĆ. Tak właśnie! Pierwszy krok do każdej zmiany to akceptacja tego co jest. 

W jaki sposób?

Oddychaj z tym, otulaj to swoim oddechem. Możesz nawet skulić się w pozycji embrionalnej, przykryć się kocem i oddychać z tym. Poczuj swoje ciało, jak się ono czuje? Gdzie czujesz tą samotność? I oddychaj tym. Skontaktuj się – ale tym razem, tak naprawdę głęboko ze sobą – może pierwszy raz w życiu, nie uciekaj od tego co czujesz. Świadomy oddech pomaga skontaktować się z ciałem i emocjami. Jeżeli nie spotkałaś się wcześniej z taką metodą pracy ze sobą, to wyobraź sobie, że Twój oddech to skaner, który prześwietla całe ciało. Tam, gdzie odczuwasz “ciężar”, napięcie lub blokadę oddechem zmieniasz to powoli w “lekkość”, rozluźnienie.

Uważność na samą siebie.

Uczucie samotności nie należy do komfortowych, ale od czasu do czasu, każdy z nas jest sam ze sobą. W momencie, kiedy nie lubisz siebie, takie chwile mogą być trudne. Droga do wyjścia z tej sytuacji, jest drogą do poznania i polubienia siebie, do rozmowy ze sobą jak ze swoją najlepszą przyjaciółką. To jest oczywiście proces, który trwa, ale pomyśl sobie o tym, jak o najlepiej oprocentowanej inwestycji czasu w Twoim życiu, ponieważ jedyne co jest pewne to to, że ze sobą będziesz do końca życia, a zapewniam Ciebie, że fajna z Ciebie laska! Wystarczy, że w to uwierzysz. A przynajmniej dopuścisz do siebie możliwość, że właśnie tak może być. 

Tę podróż do swojego wnętrza, zacznij od przyglądania się temu co do siebie mówisz w myślach? Jesteś dla siebie wyrozumiała, czy może traktujesz siebie pogardliwie? Uważasz, że nie zasługujesz, nie jesteś nic warta itp.? To jest kluczowy moment! Bądź uważna i jak zobaczysz jakiekolwiek chamstwo wobec siebie, to ZMIEŃ TO! Już wystarczy bycia swoim najsurowszym sędzią. Małymi krokami, małymi zmianami, ale konsekwentnie krok po kroku.

Prawda jest taka, że kiedy polubisz być sama ze sobą, to już nigdy nie poczujesz się samotna. To czy wokół Ciebie będą ludzie czy nie, nie będzie miało znaczenia, bo Ty jesteś całością i swoje największe zasilanie i miłość masz w sobie samej. Wystarczy po to sięgnąć i tylko Ty możesz to zrobić. Inni ludzie towarzyszą nam na naszej drodze życia, ale jest to czynnik zmienny. Jedni są z nami na jeden uśmiech, inni wiele lat. Oni wszyscy wiele nas uczą w tej podróży do naszego wnętrza i poznania. Otwierając się na siebie i jednocześnie na innych uświadomisz sobie, że tak naprawdę nigdy nie byłaś sama, ponieważ wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni. Wszyscy pochodzimy z jednego źródła. Życzę Tobie cudownej podróży do swojego WNĘTRZA. Na każdym etapie i w każdym momencie możesz poprosić o moją pomoc.

Jeśli jest coś w czym mogłabym Ci pomóc, możesz do mnie napisać na [email protected] lub zapisać się na bezpłatną sesję wstępną. Pamiętaj, że nigdy tak naprawdę nie jesteś sama.